| Jak Manchester United upadł na Anfield |
|
|
|
| poniedziałek, 07 marca 2011 06:43 |
Po hat tricku Dirka Kuyta Liverpool pokonał Manchester United 3:1. "Czerwone Diabły" wciąż są liderem, ale tylko o trzy punkty wyprzedzają Arsenal, który rozegrał o jeden mecz mniej.
Jeden z najbardziej prestiżowych meczów w Premier League rozstrzygnął pracuś. Pracuś, który w niedzielę zamienił się w snajpera dobijającego rywali pojedynczymi dotknięciami piłki. Przez lata Kuyt podbijał serca kibiców Liverpoolu zaangażowaniem i morderczymi rajdami. Harował, by błyszczeć mogli inni. W niedzielę trzy czwarte pierwszego gola należałoby zaliczyć Luisowi Suarezowi. Urugwajski napastnik "The Reds" tak roztańczył się w polu karnym, że nie nadążyło za nim czterech rywali. Na koniec kopnął piłkę obok bramkarza Edwina van der Sara, a do bramki wepchnął ją Kuyt. Przy drugim golu Holendrowi asystował... Nani. Portugalski skrzydłowy Manchesteru stał przy linii pola karnego, głową uderzył piłkę, ta minęła jego kolegów i spadła na czoło napastnika Liverpoolu. Trzecią bramkę Kuyt znów zawdzięcza Suarezowi, który świetnie strzelił z rzutu wolnego, i van der Sarowi. 40-letni Holender nie utrzymał piłki, dopadł do niej jego rodak i dobił MU. - To było łatwe. W Feyenoordzie zdobyłem mnóstwo takich bramek, ale tam grałem na szpicy - mówił 31-letni bohater, w Anglii zazwyczaj ustawiany na skrzydle. Gościom nie wychodziło nic. Rezerwowi stoperzy Smalling i Brown zostawiali mnóstwo miejsca rywalom, rzadko pomagali im defensywni pomocnicy. Gdy przed przerwą z boiska zszedł brutalnie sfaulowany Nani, United straciło najbardziej kreatywnego piłkarza w środku pola. W takiej formie rozpędzonej drużyny z Anfield powstrzymać nie mogli. Nie wiemy, jak lider czuł się po porażce, bo trener Alex Ferguson odmówił współpracy z mediami i zabronił wypowiadać się podwładnym. Trener zwycięzców Kenny Dalglish obwołał niedzielne zwycięstwo najcenniejszym w sezonie. Klub z Anfield stracił szanse na krajowe trofea, mierzy w miejsce dające awans do Ligi Europejskiej. Dalglishowi, który w styczniu zastąpił nielubianego Roya Hodgsona, kibice odśpiewali "Sto lat". W piątek klubowa legenda obchodziła 60. urodziny. Manchester United z ostatnich pięciu meczów przegrał trzy. Jeśli Arsenal zwycięży w zaległym meczu z Tottenhamem (20 kwietnia), będzie miał tyle samo punktów co lider. O mistrzostwie może więc zdecydować mecz Arsenalu z MU (1 maja w Londynie). Na razie jednak punkty gubią też londyńczycy. W sobotę przez cały mecz ostrzeliwali bramkę Sunderlandu, ale gola nie strzelili i zremisowali 0:0. Jeśli oba kluby zakończą sezon z taką samą liczbą punktów, zdecyduje różnica bramek. Na razie o trzy lepszą wypracował MU. Źródło: Gazeta Wyborcza |
O klubie
Najpopularniejsze
Stopka
Tabela
| Lp. | Drużyna | Punkty |
| 1. | Chelsea Londyn | 77 |
| 2. | Manchester United | 76 |
| 3. | Arsenal Londyn | 71 |
| 4. | Tottenham Hotspur | 64 |
| 5. | Manchester City | 62 |
| 6. | Liverpool FC | 56 |
| 7. | Aston Villa B. | 55 |
| 8. | Everton FC | 54 |
| 9. | Birmingham City | 47 |
| 10. | Stoke City | 43 |
| 11. | Fulham Londyn | 43 |
| 12. | Blackburn Rovers | 43 |
| 13. | Sunderland AFC | 41 |
| 14. | Bolton Wanderers | 35 |
| 15. | Wolverhampton Wanderers | 34 |
| 16. | Wigan Athletic | 32 |
| 17. | West Ham | 31 |
| 18. | Burnley FC | 27 |
| 19. | Hull City | 28 |
| 20. | Portsmouth FC | 15 |
Sonda
Reklama
Powered by: Joomla! | pship.eu 2009-2010.




Po hat tricku Dirka Kuyta Liverpool pokonał Manchester United 3:1. "Czerwone Diabły" wciąż są liderem, ale tylko o trzy punkty wyprzedzają Arsenal, który rozegrał o jeden mecz mniej.